Mamo, nie spuszczaj mnie z oczu!

Pogoda dopisuje, wakacje się zaczęły, a wraz z nimi doskonały czas na zabawy na świeżym powietrzu. My ogrodu nie mamy, ale mieszkamy całkiem niedaleko pięknego parku z wieloma placami zabaw. Wybraliśmy się ostatnio na spacer, całą naszą czwórką. Cel podróży był oczywisty-najnowszy plac zabaw w naszej okolicy. Po drodze minęliśmy parę nastolatków siedzących na ławce, przytulających się i całujących. Parę metrów od nich stała mała dziewczynka. Maksymalnie oceniam ją na 2,5 roku.
Było mi jej szkoda. Pierwsze co przyszło mi do głowy to to, że starsza siostra zabrała ją na spacer ale czas wolała wykorzystać na spotkanie z chłopakiem. Takie alibi, wymówka, a może po prostu tak wyszło. Nie ważne. W każdym bądź razie dziewczynka nie wyglądała na szczęśliwą.

Poszliśmy dalej. Plac zabaw był już całkiem blisko. Nie wiem dokładnie jaka odległość nas od niego dzieliła, bo miary, odległości i te inne wielkości nie są mi specjalnie bliskie. Życie pokazało, że nawet długości szafy nie umiem porządnie zmierzyć. Na oko moje (podkreślam-MOJE) do celu zostało jakieś 250 metrów. (Najpierw napisałam 300-ale wiecie… :) ) Po chwili dotarliśmy do dziczy, buszu i najgłośniejszego miejsca na ziemi. Córka od razu pobiegła na swoje ulubione drabinki, mąż pilnował naszego dorobku w postaci biszkoptów i butelki z wodą dla dzieci, a ja pilnowałam młodego, by nie zeżarł kamyczków, które przyozdabiają centrum dziecięcej rozrywki. Po dłuższej chwili zobaczyłam przebiegającą obok dziewczynkę. Tę samą, która wcześniej stała smutna obok pary nastolatków. Na ławce obok siedziało kilka kobiet. Dziewczynka była córką jednej z nich. Kobiety rozmawiały o wszystkim i o niczym.
-Słuchaj, a Ty wiesz, że Krysia była sama tam za ławkami?
-No domyślam się! Przecież pytała się Ciebie czy może i się zgodziłaś.
-Serio? Musiałam nie zrozumieć…
Czyli wyjaśniło się. Para nastolatków spędzała ze sobą beztrosko czas, a dziecko nie było pod ich opieką.

little-girl-773025_960_720

Postałam w miejscu jeszcze chwilę. Syna zainspirowały kamyczki tak bardzo, że nawet traktorem nie dałabym rady go stamtąd odciągnąć. Po jakimś czasie postanowiliśmy wrócić do domu. Kobiety nadal siedziały na ławce i prowadziły burzliwą dyskusję. Podbiegł do nich chłopak, najwyraźniej syn jednej z kobiet.
-Bartuś, a widziałeś gdzieś Krysię?
-Nie…nie wiem gdzie jest.
Kobieta wstała i pobiegła w stronę skupiska ławek, tam, gdzie wcześniej zawędrowała jej córka. Wróciła po chwili i poinformowała koleżanki, że Krysi tam nie ma. Na placu zabaw zrobiło się zamieszanie…

Wiecie… nie mnie nikogo oceniać. Każda matka jest tylko człowiekiem. Nie wiem…może pierwszy raz od dawna miała okazję spotkać się z koleżankami. Może tak bardzo stęskniła się za ich towarzystwem, że pochłonięta rozmową zapomniała, by pilnować swojej córki. Z ręką na sercu dziewczyny! Każdej z nas pewnie przytrafił się ważny telefon podczas spaceru z dzieckiem, czy może spotkałyście kogoś z kim zagadałyście się tak, że też pewnie nie zauważyłybyście, gdyby Wasze dziecko się oddaliło. Nie będę krytykować tej matki. Nie będę też jej specjalnie bronić. Ten post ma tylko jeden cel- teraz, gdy na dworze jest ciepło, na placach zabawach roi się od ludzi, a w parkach spaceruje mnóstwo par, nie spuszczajcie swoich dzieci z oczu! One są tylko dziećmi…Czasem wystarczy mały, kolorowy motylek, by nawet najostrożniejsze dziecko zapomniało o bożym świecie. To nie dziecko musi się nas trzymać. To my musimy uważać, by nasze pociechy wróciły z nami bezpiecznie do domu.

Pozdrawiam,
M.

3 comments on “Mamo, nie spuszczaj mnie z oczu!

  1. Mam nadzieję, że ta dziewczynka się znalazła :(
    Jeżu utonęłam w pieluchach i pracy nad blogiem do skandalicznie późnych godzin nocnych, zapominając o moich ulubionych blogach. Ale powoli nadrabiam. Pozdrowienia od Tamary, Bajaderki i małego Pana Kuleczki ;)

    1. A wiesz, że mam podobnie! Kurczę… ledwo znajduję czas, żeby coś napisać u siebie, dwa posty wiszą niedokończone… Pomysłów na kolejne przybywa ale chciałabym poczytać co u Was (w sensie-u wszystkich moich ulubionych blogerek :) ) a kompletnie nie mam kiedy :( Mam nadzieję, że niedługo uda mi się nadrobić zaległości… Wszystko jednak śledzę na fanpage’ach :)

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *