Wejście obok!

Cóż to były za piękne chwile! Relaksująca muzyka, zapach olejków i ciepło z grzejnika elektrycznego. Leżałam sobie beztrosko, myślałam o wszystkim i niczym, rozkoszując się chwilą! Szkoda tylko, że tak krótko!!! :)

Tak… kiedyś wspominałam już, że w świątecznym prezencie dostałam od męża groupon na godzinny masaż i relaksującą kąpiel. Miałam skorzystać z tego już jakiś czas temu. Miałam już umówioną wizytę, mąż miał zostać z dziećmi ale zadzwonił do mnie jakiś facet i wszystko odwołał. Podobno masażystka miała chore dziecko i nie chcieli zarazić klientów. No trudno… Poczekałam parę dni i umówiłam się ponownie, na dzisiaj. :)

zasady-i-warunki
Źródło fotografii: Internet

Możecie się śmiać, możecie płakać, a nawet stukać się w czoło!
Nigdy wcześniej nie byłam na takim masażu i nie miałam zielonego pojęcia co i jak. Na wszelki wypadek spakowałam do torby (UWAGA!) strój kąpielowy, ręcznik i klapki. :) Włączyłam niezawodnego GPS’a i ruszyłam w drogę. Jechałam według wskazówek głosu wydobywającego się z mojego telefony, a gdy usłyszałam „miejsce docelowe jest po prawej stronie” lekko się przeraziłam. Zatrzymałam się przy zniszczonym budynku. Miałam nadzieję, że GPS wprowadził mnie w błąd ale niestety…wszędzie wisiały reklamy salonu piękności. Podeszłam więc do drzwi, na których znajdywał się napis „wejście obok”. Poszłam dalej. Na drzwiach kolejnych dokładnie ten sam napis. Poszłam dalej. Udało mi się wejść do środka. Usiadłam w poczekalni. Było przytulnie ale na pierwszy rzut oka widać było, że dawno o remoncie nikt tam nie słyszał. No ale dobra… co mi tam przeszkadza lekko odpadająca tapeta i obdrapany sufit? Prawdę mówiąc, i tak cieszyłam się, że tam jestem! Po kwadransie czekania zaproszono mnie do pokoju. Przy wejściu stało krzesło, a na nim leżał ręcznik, jednorazowa bielizna i jednorazowe klapki. Na środku pomieszczenia stała wanna, a w środku mnóstwo wody i piany! Pani masażystka kazała mi się przebrać i wejść do środka, a sama opuściła pomieszczenie. Nie trzeba było mnie długo namawiać. Już po paru sekundach leżałam w wannie i rozkoszowałam się widokiem świec i ozdób wykonanych z kamyków i suszonych kwiatów. Leżałam tam 20 minut. Sama….wsłuchując się w relaksacyjną muzykę i ciesząc chwilą spokoju. Potem wróciła pani masażystka i poprosiła bym udała się na łóżko do masażu. Wyszła…. Owinęłam się w ręcznik i ostrożnie wyszłam z wanny. Nie było to łatwe, bo była strasznie wysoka! Ubrałam jednorazowe klapki, które jednorazowe były nie tylko z nazwy. Prawy wystarczył, by dojść do wanny, bo do łóżka odmówił już współpracy. Stoję przy tym łóżku…w jednorazowej bieliźnie i widzę….z jednej strony podgłówek, a z drugiej otwór. Kładę się więc na brzuchu, głowę kładę na podgłówku, a stopy w otwór. Odwracam głowę, bo słyszę, że ktoś idzie w moją stronę i co widzę!? Schody do wanny!! Schody! A ja skakałam tam jak zwierz jakiś dziki. Nie ważne… Wchodzi masażystka. Uśmiecha się do mnie tak, że od razu wyczułam, że zrobiłam coś głupiego. Pewnie o wannę chodzi… Po śladach prawej stopy poznała, że z niej wyskakiwałam zamiast schodami zejść…
Nie!!! Otwór w łóżku nie był na stopy tylko na twarz! No cóż… powiedziała, że mogę tak zostać jeśli mi wygodnie. Zostałam. :)
No i w tym momencie odpłynęłam! Muzyka, zapach olejków i delikatny godzinny masaż…. Wygląd budynku przestał mieć jakiekolwiek znaczenie! Byłam mega pozytywnie zaskoczona. Masażystka była przemiła i bardzo delikatna. Połączyła masaż klasyczny, z masażem gorącymi olejkami i bańkami. Szczególną uwagę zwracała na moją intymność. Masując jedną część ciała, zakrywała ręcznikiem pozostałe. Gdy trzeba było się odwrócić, chowała się za parawan i podawała mi ręczniki, bym mogła się nimi okryć.  Tak naprawdę jedynym minusem było to, że zaraz po mnie, była umówiona kolejna klientka. Pod koniec masażu ( który zleciał w tempie błyskawicznym! ) przyszła praktykantka, by wyszorować wannę. Trochę mnie to rozpraszało i z ostatnich chwil mojego relaksu nie byłam w stanie korzystać w 100 %.

No cóż…gdybym tylko miała możliwość, z pewnością wracałabym tam co tydzień! Już oznajmiłam mężowi, że zawsze chętnie przyjmę prezent w ten postaci. Nawet bez okazji. :) Tylko następnym razem skorzystam jednak z tych schodów… no i głowę włożę tam gdzie być powinna! :)

Pozdrawiam,
M.

7 comments on “Wejście obok!

  1. Prawdopodobnie też nie miałabym pojęcia jak się usadowić. I z wanny też bym wyskoczyła, a później bym udawała, że zrobiłam to, bo „po prostu jestem sprytna i żadne liche schody nie są mi potrzebne” :-P

  2. No cóz, jak wszędzie pierwszy raz jest ciut dziwny i nigdy nie wiemy jak sie zachować i co zrobić, ale co najważniejsze że jesteś zadowolona i chętnie powtórzysz ta niebywała przyjemność.

  3. Zazdroszczę! Jakby mi się przydał taki dzień relaksu;) Bez gonitwy w głowie, bez tych pędzących myśli. Chciałabym się wyłączyć i nie myśleć o niczym ;) Pozdrawiam;)

  4. Czasem próbuję w domu złapać tę chwilę relaksu, ale po 10 minutach kiedy moja córka ogarnie że mama bierze kąpiel, zaczyna dobijać się do łazienki. I z samotności nici. Ale próbować trzeba, jak innych opcji brak. A Ty wypoczęłaś, pośmiałaś się…. :) Tak powinno być :)

  5. O kurczę! Zazdroszczę. Ja za każdym razem mam ochotę zadzwonić gdy gdzieś widzę „gabinet masażu”, ale jakoś ciągle zapominam albo odkładam na „potem”. Oczywiście potem nigdy nie następuję i o masaż męczę Igreka.

    Super sprawa!

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *