Break The Code, czyli Escape Room!

Już na Facebooku wspominałam o tym, że wybraliśmy się z mężem do Break The Code, czyli popularnego ostatnio „Escape Room”. :) Jak się okazuje, warto zarezerwować sobie termin dużo wcześniej. Aktualnie, ciężko jest znaleźć wolny pokój na najbliższe dwa tygodnie!

Ale od początku…. :)
c700x420
Źródło obrazka: Internet

Obchodziliśmy piątą rocznicę naszego związku, więc żeby nie było zbyt romantycznie, postanowiłam zaprosić swojego męża do Escape Room’u. Miała to być niespodzianka, ale ja jak to ja, nie potrafię zbyt długo milczeć, więc mąż dowiedział się o tym dużo wcześniej. Zarezerwowałam pokój, który wydawał mi się być najstraszniejszy. Wiecie… krew, flaki, pajęczyny, mózgi itd.! :) Chodziło o to, by w oryginalny sposób spędzić razem czas, świetnie się bawić, mieć wspólny cel i móc na siebie liczyć w zupełnie innych okolicznościach niż każdego dnia.

Przyznam szczerze, że gdy tylko zostawiliśmy dzieciaki u mojej mamy i ruszyliśmy w drogę, zaczęłam się już bać. Im bliżej celu, tym większy strach! Nigdy jeszcze nie byłam w takim miejscu i nie miałam pojęcia co nas czeka.
Na miejscu zostaliśmy poinstruowani co i jak i… zamknięci w ciemnym pokoju! Zagadek do rozwiązania było dość sporo, a na wszystkie tylko 45 minut. Nie będę zdradzać szczegółów, bo może ktoś z Was kiedyś znajdzie się dokładnie w tym samym pokoju i tylko zepsułabym zabawę.
Mogę powiedzieć tylko tyle, że uwagę należy zwracać na WSZYSTKO, a nie wszystko jest tak oczywiste jak się wydaje. Dreszczyku emocji dodaje słabe oświetlenie ( lub jego brak, jeśli sami nie zorientujecie się, gdzie je załączyć :) ), nieubłaganie upływający czas i dźwięki, które od czasu do czasu wydobywają się z głośników.
W każdym pokoju jest kamera. W każdej chwili można liczyć na pomoc. My poprosiliśmy o nią raz, ale otrzymaliśmy dwie wskazówki. Chyba widzieli na kamerze, że utknęliśmy przy jednej kłódce. Jak się okazało, kod od samego początku wpisywaliśmy dobry, ale nie zauważyliśmy małego guziczka, który trzeba było wcisnąć, aby kłódka się otworzyła.
Nam nie udało się wydostać z pokoju. Podobno, wychodzi z niego ok. 20 % osób. Podobno też, byliśmy bardzo blisko końca i jak na pierwszy raz, poszło nam bardzo dobrze. Zwłaszcza, że byliśmy tylko we dwoje ( co też ma swoje plusy, bo teorii za każdym razem było maksymalnie dwie, a nie trzy czy cztery ). :)

W każdym bądź razie, z pokoju wyszliśmy uśmiechnięci, pozytywnie zaskoczeni i podekscytowani! Cały dzień rozmawialiśmy o zagadkach i o tym co w pokoju było najbardziej przerażające. Świetnie się razem bawiliśmy i byliśmy pod ogromnym wrażeniem logiczności zagadek i poziomu ich trudności. Osobiście czuję jednak niedosyt.
Muszę tam jeszcze wrócić i wydostać się z pokoju! Tym razem z innego!
Dobrze, że przed nami jeszcze wiele okazji do wspólnego wyjścia. Oboje z mężem mamy niedługo urodziny, a wcześniej rocznicę ślubu. Kto wie, może każdą z tych okazji spędzimy w jakimś pokoju z parującymi od zagadek głowami. :)
Miejsce, do spędzenia czasu ze znajomymi i rodziną, jest idealne! Escape Room’y powstają w tempie błyskawicznym i nie łatwo jest odwiedzić wszystkie.
W naszym mieście powstał jeszcze dom strachu, który też chodzi nam po głowie. Jest to dom, w którym „odgrywany” jest horror, którego głównymi bohaterami są uczestnicy. Nikt nie zna scenariusza. Trzeba przejść przez dom pełen…. nie wiadomo czego! Demonów, wampirów, klownów, nawiedzonych lalek, nietoperzy? Nie wiem i nikt kto nie był, nie wie! Czytałam komentarze i wiem, że niektórzy rezygnują już w drugim pomieszczeniu… :) Może kiedyś się odważymy! A może ktoś z Was był i może mnie zapewnić, że nie zginiemy, nie zostaniemy opętani ani zeżarci przez zmutowane pająki giganty? :)

Pozdrawiam,
M.

10 comments on “Break The Code, czyli Escape Room!

  1. Jak byłam młodsza uwielbiałam grać w Escape Roomy na Internecie. A teraz niedaleko mnie również poznał taki pokój… a ja mam niedługo urodziny! Może może się wybierzemy z mężem? Bardzo mnie kusi!

  2. Bardzo lubię escape roomy! Ostatnio odwiedziłam warszawski escape room Captivity https://captivity.pl/ ale prawda jest taka, że każde takie miejsce działa na mnie bardzo twórczo i kreatywnie! Idealny pomysł na wspólne spędzenie popołudnia w gronie znajomych :)

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *